Wolny jak Bandit

zdjęcie 1

Sesja z koniem w naszym studio wzbudziła spore zainteresowanie fanów i znajomych. Że koń to nie pies czy kot każdy wie. Że waży 600kg i może niekoniecznie lubi być modelem też można się domyślić. Cóż – dla nas nie ma rzeczy niemożliwych..

Pomysł pojawił się przy okazji planowania edytorialu do magazynu modowego. Temat numeru: „wolność”. Temat ciekawy i jednocześnie wymagający. Bo z czym kojarzy się Wam wolność? I jak ją zobrazować? Dla nas wolność
to brak ograniczeń, poczucie spełnienia, świadome podejmowanie decyzji, chęć życia, gotowość i radość, wyzwolenie… Tylko jak to pokazać na zdjęciach? Pamiętacie programy przyrodnicze i pędzące mustangi? Wolność czuło się w powietrzu. .. I tak od skojarzenia do sesji. Plener byłby zbyt oczywisty, dlatego wybraliśmy studio.

Bandit okazał się modelem idealnym. To piękne i spokojne zwierze grzecznie przemierzyło długi korytarz Telpodu, wsiadło potulnie do windy towarowej, nawet łeb przesunęło, żeby wina mogła ruszyć (z powodu kurtyny).
W studio po przymiarkach kantarów i wędzideł ustawił się ładnie do zdjęć.

Bandit to koń sportowy,  specjalista od western ridingu. W dodatku jest odporny na błysk fleszy, fajerwerki, krzyki, tłum… podczas zdjęć wyglądał na znudzonego statystę. Oczywiście w pobliżu cały czas przebywał jego opiekun, pan Bogdan Czarnik.

Wybraliśmy modelki  o różnych typach urody, żeby pokazać kontrast – opozycję  – jasności i ciemności, spokoju
i ekspresyjności. Bo wolność może przecież być zarówno być spokojna i harmonijna jak i wyzwolona  i dzika. Dziewczyny były dzielne, a pierwszy raz pozowały z takim wielkim zwierzem.


Ekipa na tyle polubiła nowego przyjaciela, że nie obyło się bez zdjęcia pamiątkowego.

Ostatnio wspominaliśmy, że fotografia to niemal styl życia… Właśnie takie projekty, wykraczające poza schemat dają nam energię do działania i nieustannego tworzenia, wymyślania, próbowania. Bo taka jest fotografia. Czasem trzeba się odważyć.

Poniżej efekty naszej pracy w edytorialu w Institute Magazine:

Komentarze

Leave a Reply

*