Magia Photoshopa.

Tak, tak. Tym razem będzie o postprodukcji w fotografii, czyli o retuszu. Na miano wynalazku naszych czasów bez wątpienia zasługuje Photoshop (oprogramowanie do edycji zdjęć). Chyba każdy wie, że w tym programie można zrobić dosłownie wszystko. Jeśli zdjęcia są niedopracowane na etapie ich produkcji – „zrobi się w photoshopie”, jeśli  makijażysta lub fryzjer nie dopilnował swojej pracy – „zrobi się w photoshopie”, jeśli nie mamy dobrych modeli czy warunków do zdjęć – „zrobi się w photoshopie”. Ta mantra, że wszystko da się: wyciąć, usunąć, przekleić, dokleić, upchać, wyszczuplić, pokolorować, dorysować, wyczyścić, „flipnąć”… jest jak modlitwa. Tylko do kogo? Do fotografów, którzy „muszą” znać się na rzeczy? Do retuszerów? Do grafików? A może do działów marketingu?

Z nastaniem ery fotografii cyfrowej retusz stał się nieodzownym elementem procesu wykonywania zdjęć, szczególnie w fotografii reklamowej. Co nie znaczy, że wcześniej retuszu nie było. Był, ale w postaci chemicznej, wykonywany w ciemni. Właśnie tam wywoływano filmy, powiększano, maskowano zdjęcia… Teraz mamy ciemnię digital. Odpada problem uczulenia na chemikalia czy skanowania negatywów. I co ważne – klienci mogą zobaczyć efekty sesji „od razu”.

Proces wywoływania zdjęcia cyfrowego nie odbiega znacznie od wywoływania tradycyjnego – są te same lub podobne etapy. Ułatwienie polega na tym, że od razu mamy cyfrowy negatyw typu RAW i nie musimy wywoływać filmu. Zależnie od marki sprzętu mamy różne typy RAWów, jak np.: .cr2, .nef, .dcs, .mef… Mając taki wyjściowy surowy plik, możemy wywołać go zależnie od zapotrzebowania. Oczywiście bez skalibrowanego monitora, nie ma co tracić czasu na retusz.

Idealna sytuacja to taka, kiedy fotograf współpracuje ze studiem retuszerskim. To tak, jak z ciemnią – zawsze wolimy pracować z ludźmi, którzy znają nasz styl fotograficzny. Zwykle klient lub agencja reklamowa chce wybrać materiał, który ma być poddany obróbce – dobrze jest zrobić cyfrową stykówkę lub tzw. prevki.

Tak jak w przypadku ciemni tradycyjnej, klient kupuje odbitkę, nie negatyw. Czyli fotograf przekazuje zdjęcia w elektronicznym formacie .tif.

Dalsza obróbka to także czasochłonna praca – maskowanie, modelowanie cieni, określanie stylu kolorystycznego, usuwanie zbędnych detali, retusz skóry w przypadku portretów i sylwetek ludzi, korekcje obiektywów, „zafarbów”, czyli wszystko, co niezbędne, by zdjęcie wyglądało dobrze. Dla nas najważniejsza jest maksymalna naturalność zdjęcia po tych wszystkich zabiegach. Nawet w reklamie. Plastikowo wyglądający ludzie z „blurowaną” skórą bez detali, zaburzone proporcje w sylwetkach, mało detali w cieniach (zbyt kontrastowe) to nie nasza specjalność. Owszem, reklama rządzi się swoimi prawami – ma być świetliście, czysto, kontrastowo, kolorowo – ale wprawne i doświadczone oko zauważy te wszystkie różnice.

Retuszować jedno zdjęcie można nawet kilka dni i nie ma w tym żadnej chęci przeciągania terminów. Takie są realia. Im lepsza matryca w aparacie, tym więcej detali w retuszu, czyli więcej czasu i pracy nad zdjęciami. Dlatego tak ważna jest produkcja sesji – ma być jak najlepiej się da, wręcz idealnie. Tutaj jakość zdjęć jest kluczowa. Wtedy nie ma mantry „zrobi się w photoshopie”. Wtedy właśnie możemy tylko (albo aż) „dopieścić” nasz materiał, wydobyć z niego duszę, odpowiednio go wywołując.

Poniżej filmik z tradycyjną wersją Photoshopa ;-) i pięknymi krajobrazami Clyde’a Butcher’a.

Komentarze

Leave a Reply

*